Wydawnictwo Dębogóra

Wydawnictwo Dębogóra Wydawnictwo, księgarnia internetowa i stacjonarna. Książki religijne, historyczne i powieści. Wśród naszych autorów m.in. www.debogora.com

Jean Raspail, Vladimir Volkoff, Joseph Ratzinger, Jacek Kowalski, Grzegorz Kucharczyk czy Paweł Milcarek.

09/01/2026

Nowy rok, nowy kalendarz. U Was też wisi?

Fakt, że zdecydowana większość z ponad 2000 prezbiterów, którzy dyskutowali o reformie liturgicznej i podpisali się pod ...
09/01/2026

Fakt, że zdecydowana większość z ponad 2000 prezbiterów, którzy dyskutowali o reformie liturgicznej i podpisali się pod Sacrosanctum Concilium, nie miała zamiaru popierać masowej liturgicznej zmiany, jest faktem uznanym przez wszystkich, którzy szczegółowo studiowali Sobór Watykański II. Uspokoiło ich wyraźne stwierdzenie zawarte w dokumencie, że „nie może być żadnych innowacji, chyba że rzeczywiście i z pewnością wymaga tego dobro Kościoła; należy też zadbać o to, by wszelkie nowe formy przyjęte w jakiś sposób wyrastały organicznie z form już istniejących” (SC § 23). Sacrosanctum Concilium ukazuje w schemacie Annibalego Bugniniego i jego zespołu liczne luki i systematyczne wymazywanie jego odniesień do poprzednich dokumentów magisterskich tuż przed głosowaniem końcowym. To, że ci sami prałaci zaledwie kilka lat później mogli zaakceptować przewrót w całym systemie kultu katolickiego, pokazuje, do jakiego stopnia silne połączenie rewolucjonizmu lat sześćdziesiątych, ultramontanizmu, tchórzostwa, grupowego podporządkowania i myślenia życzeniowego może zmylić nawet wybranych: „Burzyli miasta. Każdy rzucał kamienie na wszelkie pola uprawne, aby je nimi pokryć. Zasypywali wszystkie źródła wody. Wycinali wszelkie drzewa użyteczne” (2 Krl 3, 25). Na szczęście nasz Pan w swojej niezawodnej dobroci powołał mniejszych i większych proroków w wymaganym czasie, którzy utrzymywali płomień tradycji jaśniejący pośród zstępujących ciemności.

Mówiłem wcześniej o „małżeństwie między Kościołem a nowoczesnością”. Na szczęście każda metafora ma swoje ograniczenia. Kościół nie jest w rzeczywistości poślubiony przez nowoczesność; Kościół jest poślubiony przez Jezusa Chrystusa. Wydaje się jednak, że w ostatnich dekadach zbyt wielu przywódców Kościoła próbowało zawrzeć drugie małżeństwo, pragnąc zamienić słodkie jarzmo Chrystusa na ciężki ciężar intelektualnej mody, wiecznie nieuchwytną „trafność”, która prowadzi do ogromnej nieistotności. Przez pięćdziesiąt lat byliśmy świadkami wstydliwego zauroczenia nowoczesnością, niefortunnego romansu i, jak w przypadku wszystkich pozamałżeńskich związków, ten również musi się skończyć. W tym okresie łaski Pan Jezus powołuje swój Kościół na ziemi, aby powrócił z pokorą i pokutą do swojej pierwszej miłości. Cierpliwie czeka na jej przejście z próżnej pogoni za światowymi idolami do stabilności świętej tradycji.

Nasz Pan nakazał, aby wielkie stągwie wieków wiary wypełniły się tradycją. Jego słudzy wykonali przykazanie – impleverunt eas usque ad summum, „napełnili je po brzegi” (J 2, 7) – i Pan dokonał swego pierwszego cudu. Reakcja młodych katolików, „którzy odkryli tę formę liturgiczną, poczuli jej atrakcyjność i znaleźli w niej formę spotkania z Tajemnicą Najświętszej Eucharystii szczególnie im odpowiadającą”, przywodzi na myśl gospodarza wesela w Kanie Galilejskiej: Tu autem servasti bonum vinum usque adhuc, „ale dobre wino zachowałeś aż do teraz” (J 2, 10). „A wina królewskiego wiele według zwyczaju króla” (Est 1, 7). Po uboższym winie z Novus Ordo cieszymy się wspaniałym obfitym łykiem tradycyjnej Mszy. Dochodzi ona dziś do ust młodych ludzi jako coś świeżego, nowego i niezwykle dobrego. Również dla nas jest ona „początkiem cudów” (J 2, 11), znakiem godziny Jezusa. Mogliśmy uczestniczyć we Mszy świętej przez całe życie, nie zakochując się, nie zdając sobie nawet sprawy z tego, co robimy, ale kiedy spotykamy niebiańskiego Oblubieńca ubranego w swoje królewskie szaty, kiedy patrzymy na Najwyższego Kapłana, który ofiarowuje swoją świętą ofiarę w pokoju, kiedy widzimy „chwałę Pana i piękno naszego Boga” (Iz 35, 2), wtedy jesteśmy zdumieni, zafascynowani, podekscytowani, rozpaleni. „Ukażesz mi ścieżkę życia, pełnię radości u Ciebie, rozkosze na wieki po Twojej prawicy” (Ps 15, 11).

Peter Kwasniewski
Fragment książki 'Szlachetne piękno. Transcendentna świętość liturgii'

Link do książki w komentarzu.

Rubrycela dla tradycyjnego rzymskiego mszału i brewiarza na rok 2026 w przedsprzedaży ⚜️ Wysyłka za tydzień. ➡ https://d...
08/01/2026

Rubrycela dla tradycyjnego rzymskiego mszału i brewiarza na rok 2026 w przedsprzedaży ⚜️ Wysyłka za tydzień.

https://debogora.com/product-pol-3666-Rubrycela-dla-tradycyjnego-rzymskiego-mszalu-i-brewiarza-na-rok-2026-Ordo-Divini-Officii-recitandi-Sacrique-peragendi-ad-usum-Ecclesiarum-Poloniae-pro-anno-2026.html

Całoroczny, ogólnopolski kalendarz liturgiczny dla mszału i brewiarza według tradycyjnych rzymskich rubryk Piusa X „Divino Afflatu.” Stworzona przez redakcję bloga „Benedicamus Domino” rubrycela stanowi nieodzowne narzędzie dla wszystkich pragnących być na bieżąco z kalendarzem liturgicznym Kościoła. Jeśli modlisz się tradycyjnym brewiarzem, odprawiasz Mszę tradycyjną Mszę świętą, służysz do niej lub przygotowujesz zakrystię — ta rubrycela jest właśnie dla Ciebie.

Rubrycela zawiera:

- prawie 150 stron tabel, a w nich: kolor i ranga oficjum, wskazówki dla użycia części zmiennych, Introity każdej Mszy itd.
szczegółowe wskazówki dla odprawiania Mszy wotywnych, żałobnych i innych
- polski kalendarz ze zmianami dla każdej polskiej diecezji
- kalendarz dla Kościoła powszechnego
- wskazówki dla użycia polskiego rytuału
i wiele wiele innych.

Sztuka starzenia się - jeden z ponad osiemdziesięciu esejów wchodzących w skład książki 'Równowaga i harmonia' Gustave'a...
08/01/2026

Sztuka starzenia się - jeden z ponad osiemdziesięciu esejów wchodzących w skład książki 'Równowaga i harmonia' Gustave'a Thibona. Link do książki w komentarzu.

Sytuacja, którą zaraz opowiem, zdarzyła się w 1943 r. Były to czasy najsurowszych i najbardziej powszechnych ograniczeń. W mojej wsi zorganizowano jednak kiermasz, na którym sprzedawano smakołyki od dawna niewidziane, a wśród nich zwłaszcza przepyszne ptysie wytwarzane przez lokalnych specjalistów. Dochód z kiermaszu był przeznaczony na potrzeby jeńców wojennych. Pod koniec dnia przyszedł stary człowiek, który przemierzył szmat drogi z sąsiedniej wsi, aby skorzystać z tej niebywałej okazji. Niestety, nie miał szczęścia: ostatnie ptysie właśnie zostały sprzedane. I ten biedny starzec, potwornie zawiedziony, zaczął płakać jak dziecko.

Ja również miałem ochotę płakać, gdyż scena ta pozwoliła mi namacalnie doświadczyć całej nędzy człowieka, który nie potrafił się zestarzeć. Pomyślałem wtedy o gorzkich słowach Ch.A. Sainte-Beuve’a: „Nie umieramy. Po prostu sztywniejemy w pewnych miejscach, w innych zaś – rozkładamy się”. Rzeczywiście, te dwa zjawiska są tak ze sobą związane, że o niektórych starcach możemy równie adekwatnie powiedzieć, że są „skostniali” i „wymiękli”.

Skostniali w tym znaczeniu, że stali się niewrażliwi na swoje otoczenie, na sprawy innych ludzi, na wielkie problemy egzystencjalne; wymiękli zaś – bo reagują ze śmieszną wręcz nadwrażliwością na najmniejsze wydarzenia, które zmuszają ich do zmiany nawyków, dotykają ich uprzedzeń i kaprysów. Ten starzec, który płakał z powodu braku ptysia, nie pomyślał o cierpieniach żołnierzy i jeńców, o dzieciach umierających z głodu i o wszystkich przerażających wydarzeniach tej wojennej katastrofy, która dotknęła cały świat.

Ta sytuacja jest doskonałym przykładem negatywnym dla każdego człowieka w podeszłym wieku – obrazem tego, czego powinien unikać.

Sztuka dobrego starzenia się streszcza się w jednym słowie: oderwanie. Im człowiek jest starszy, tym mniejsze ma prawo, aby być egoistą. Albowiem egoizm młodych jest zawsze bardziej lub mniej odkupiony przez hojność i autentyczność ich energii życiowej, a egoizm starca nie jest niczym więcej niż bezsilnym i jałowym wrakiem wyrzuconym przez odpływ morza. Balzac napisał gdzieś o starych twarzach, że z muzyki dawnych uczuć, które je ożywiała, zostały na nich tylko „struny i ich klucze”. Zużycie bez szans na odnowę, wyczerpanie bez pokoju ducha i bez nadziei.

Ktoś kiedyś napisał, że wszystkie dary Boga są jednocześnie zadaniami. Ta zasada dotyczy także starości: jest to łaska, na którą trzeba umieć odpowiedzieć. Im dłuższa jest droga naszego życia, tym bardziej powinna nas ona oddalać od nas samych. Przyszłość, która się zamyka, to jednocześnie wieczność, która się otwiera. Żarna kolejnych dni, które mielą nasze ciało, powinny jednocześnie uwrażliwiać i doskonalić naszą duszę.

Tylko w ten sposób stary człowiek może pokonać wielką pokusę swego wieku, którą jest rozgarnianie popiołów wygasłego ogniska, tzn. ciągłe roztrząsanie przeszłości, tak jak młodzi wyglądają przyszłości. „Chciałabym być o pięć lat starsza, mieć męża i dzieci” – powiedziała mi wczoraj pewna młoda dziewczyna tryskająca życiem i niecierpliwością. Godzinę później rozmawiałem ze starcem, który wzdychał: „Och, gdybym był dwadzieścia lat młodszy!”.

Powtarza się nam wciąż, że „trzeba nadążać za swoim czasem”. Nadążać za swoim czasem to dla starca znaczy: żyć już poza czasem, oderwać się od tego wszystkiego, co umiera, po to, aby otworzyć się na światło i miłość, które nie umierają. W ten sposób, niezależnie od trudnych niekiedy doświadczeń starości, stary człowiek pozostaje obecny w świecie wszystkich istot żywych, niezależnie od ich wieku, i przyjmuje je z otwartością i życzliwością, a kiedy wybija jego ostatnia godzina, umiera jako żyjący.

Opowieść o pochodzeniu Świętego Rzymskiego Cesarstwa Myszy to krótka, bogato ilustrowana powieść o spotkaniu dwunastolet...
08/01/2026

Opowieść o pochodzeniu Świętego Rzymskiego Cesarstwa Myszy to krótka, bogato ilustrowana powieść o spotkaniu dwunastoletniego chłopca z mysim rycerzem, przedstawicielem ukrytej mysiej cywilizacji, żyjącej dziedzictwem obyczajów i liturgii złotego wieku średniowiecza, w perfekcyjnym, integralnym społeczeństwie chrześcijańskim. 📖⤵

Paweł Chmielewski: Na stronie „Christianitas” opublikowany jest obszerny artykuł autorstwa argentyńskiego biskupa Juana ...
08/01/2026

Paweł Chmielewski: Na stronie „Christianitas” opublikowany jest obszerny artykuł autorstwa argentyńskiego biskupa Juana Rodolfo Laise. W tekście tym cytowane są wypowiedzi Martina Bucera, XVI-wiecznego protestanta, który osobiście znał Lutra i czerpał z jego nauk. Bucer używa w nim niezwykle ostrych słów wobec katolickiej pobożności eucharystycznej, a także wprowadza nakaz przyjmowania hostii na rękę przez protestantów, co miało być wyrazem pogardy dla katolickiej wiary.

Paweł Milcarek: Bucer był ideologiem tego nurtu, doskonale świadomym swoich zamierzeń. Choć nie wszystkie jego marzenia i postulaty zostały zrealizowane nawet w ramach samej reformacji, jego działania jasno wskazują na kierunek, w którym to zmierzało. To doskonały przykład tego, jakie motywacje mogą stać za takimi reformami.

Wspomniał Pan również o tekście biskupa Laise. To niezwykle ciekawy przypadek. Pewnego dnia dowiedział się, że jego konferencja episkopatu ogłosiła wprowadzenie udzielania Komunii na rękę. Był tym całkowicie zaskoczony, wcześniej nie zajmował się tym tematem. Postanowił jednak zgłębić sprawę, badając, skąd bierze się zgoda na przyjmowanie Komunii na rękę. Odkrył wówczas, że jeszcze w trakcie Soboru Watykańskiego II, a w jeszcze większym stopniu zaraz po jego zakończeniu, w niektórych krajach Europy Zachodniej – szczególnie w krajach Beneluksu, Niemczech, a częściowo także we Francji – praktyka przyjmowania Komunii na rękę pojawiła się jako forma nieposłuszeństwa. Było to działanie sprzeczne zarówno z rzymskimi, jak i często lokalnymi instrukcjami oraz zarządzeniami, stanowiące swoisty bunt. W okresie posoborowym istniało wiele podobnych inicjatyw, takich jak tworzenie własnych modlitw eucharystycznych czy autorskich form liturgii. Jednym z tych przypadków było właśnie samowolne wprowadzanie komunii na rękę.

Stolica Apostolska, po długich trudach, analizach i rozważaniach, przyjęła w tej sprawie stanowisko. Z jednej strony jasno podkreślono, że praktyka ta jest nadużyciem i nie znajduje poparcia. Z drugiej jednak strony, biorąc pod uwagę fakt, że w niektórych miejscach zdążyła się już rozpowszechnić, uznano za konieczne jej zalegalizowanie – choć bez intencji promowania jej na szerszą skalę. Legalizacja miała obejmować wyłącznie te obszary, na których praktyka ta była już tak powszechna, że jej zakazanie byłoby trudne do zrealizowania. Z czasem jednak dokument ten zaczęto wykorzystywać do wprowadzania komunii na rękę w kolejnych regionach Kościoła.

Paweł Chmielewski: Nawet tam, gdzie w ogóle się to nie rozpowszechniło…

Paweł Milcarek: To prawda, biskup Laise był bezpośrednim uczestnikiem tego procesu. W miejscach, gdzie nikt wcześniej nawet nie wyobrażał sobie takiej zmiany, pewnego dnia ogłoszono, że zostanie ona wprowadzona.

Podobna sytuacja miała miejsce w Polsce w 2005 roku. Jednym z niewielu problemów, jakie mogły się pojawiać wcześniej, były sporadyczne nieporozumienia z katolikami przyjeżdżającymi z krajów zachodnich, gdzie praktyka przyjmowania Komunii na rękę była już powszechna. W Polsce tego zwyczaju nie było, co czasami powodowało trudności. Możliwe, że u niektórych księży pojawiało się także przekonanie, charakterystyczne dla części Polaków, że powinniśmy „dogonić Zachód” i dostosować się do standardów obowiązujących w Europie, by uniknąć poczucia wstydu.

Nie jestem pewien, czy zawsze były to motywacje teologiczne, ale niewątpliwie takie niepokoje występowały i próbowano znaleźć rozwiązanie. Proces ten trwał kilka lat – rozpoczął się od II polskiego synodu plenarnego w latach dziewięćdziesiątych XX w., jednak przez długi czas temat nie był przedmiotem szerokiej debaty kościelnej. Dopiero w 2005 roku ogłoszono, że Komunia na rękę zostanie zalegalizowana również w Polsce.

Było to sprzeczne z wcześniejszym stanowiskiem wyrażanym przez Stolicę Apostolską, a także z logiką pierwotnych ustaleń dotyczących tej praktyki. Niemniej, w międzyczasie przyjmowanie Komunii na rękę rozpowszechniało się zarówno drogą legalną, jak i nielegalną. Można było odnieść wrażenie, że Polska „opóźnia się” w tej sprawie, co ostatecznie doprowadziło do legalizacji. W samej Stolicy Apostolskiej także zdążono się już przyzwyczaić do tego, że zgody na taką praktykę wydawano niemal automatycznie. I tak to się stało.

Fragment książki 'Kościół wszystkich czasów. Rozmowy o współczesności i tradycji'

Z Pawłem Milcarkiem rozmawia Paweł Chmielewski.

Link w komentarzu.

08/01/2026
07/01/2026

Mainstreamowi politycy co pewien czas próbują oczerniać postać Romana Dmowskiego i spuściznę obozu narodowego. Na szczęście przyszłość należy do nowego pokolenia patriotów — dumnych ze swojej Ojczyzny i sięgających po myśl twórcy niepodległej Polski. Ta książka jest dla nich. 📖🇵🇱

Co łączy mnie z ludźmi, aby słuchali moich wyznań, jakby właśnie oni mieli uleczyć „wszystkie” moje „słabości”? Ciekawi ...
07/01/2026

Co łączy mnie z ludźmi, aby słuchali moich wyznań, jakby właśnie oni mieli uleczyć „wszystkie” moje „słabości”? Ciekawi oni, gdy chodzi o poznanie cudzego życia, ale leniwi, żeby poprawić swoje własne. Dlaczego chcą słyszeć ode mnie, kim jestem, skoro nie chcą od Ciebie słyszeć, kim oni są? Bo skądże wiedzą, czy prawdą jest to, co o mnie słyszą ode mnie samego, skoro nikt z ludzi nie „wie, co się dzieje w człowieku, prócz ducha człowieczego, który jest w nim samym?” Jeśli zaś usłyszą od Ciebie o sobie samych, nie będą mogli mówić: „Kłamie Pan”. Bo czy poznanie Twych słów o nas nie jest właśnie znajomością siebie? A dalej, któż poznając, mówi: „To nieprawda”, jeżeli nie chce skłamać? Lecz ponieważ „miłość wszystkiemu wierzy”, zwłaszcza wśród tych, których zespala i łączy w jedno, toteż, Panie, czynię Ci wyznania również w ten sposób, żeby słyszeli je ludzie, którym nie mogę udowodnić, czy prawdą jest to, co wyznaję; lecz wierzą mi ci, do których uszu miłość otwiera mi przystęp.

Św. Augustyn
Fragment książki 'Wyznania'
Link do książki w komentarzu

'Nic nie zrozumiałby ten, kto miałby tylko ogólny obraz  dobrodziejstw chrześcijaństwa: tymczasem zgłębić należy  każdy ...
07/01/2026

'Nic nie zrozumiałby ten, kto miałby tylko ogólny obraz dobrodziejstw chrześcijaństwa: tymczasem zgłębić należy każdy szczegół jego dobrodziejstw, ów kunszt, z jakim religia mnożyła swe dary, rozdzielała swe wsparcie, rozdawała swe skarby, lekarstwa i wiedzę. Religia przewidziała wszystko - nawet delikatność uczuć, miłość własną i słabość - i zaradziła wszystkiemu. My, którzy od lat zajmujemy się tym tematem, mieliśmy szczęście zapoznać się z tak wieloma dziełami miłosierdzia, z tyloma wspaniałymi instytucjami i niepojętymi ofiarami, iż możemy mniemać, że ta jedna zasługa chrześcijaństwa wystarczy, aby zadośćuczynić wszystkim zbrodniom ludzkości: oto niebiańska religia zniewala nas do umiłowania owej żałosnej ludzkości, która rzuca na nią oszczerstwa.

To, co zdołamy opowiedzieć, jest zaiste niewielką cząstką całości, i zaprawdę wiele tomów moglibyśmy wypełnić tym, co musimy odrzucić. Nie jesteśmy nawet pewni, czy wybraliśmy to, co najbardziej uderzające: wobec niemożności opisania wszystkiego i rozstrzygnięcia, które spośród tak wielkiej liczby aktów miłosierdzia przewyższają cnotliwością pozostałe, dobierając owe przykłady, zdaliśmy się poniekąd na ślepy los.

Aby powziąć wyobrażenie o ogromie dobrodziejstw naszej religii, należy przedstawić sobie chrześcijaństwo jako rozległą republikę, gdzie wszystko to, o czym donosimy względem jednej części, jednocześnie odbywa się w innej. Tak tedy, kiedy mówić będziemy o szpitalach, misjach i szkołach we Francji, trzeba przywołać obraz szpitali, misji i kolegiów w Italii, Hiszpanii, Niemczech, Rosji, Anglii, Ameryce, Afryce i Azji; trzeba ujrzeć co najmniej dwieście milionów ludzi, którzy praktykują te same cnoty i dokonują tych samych ofiar; trzeba wspomnieć, iż od osiemnastu stuleci istnieją owe cnoty i powtarzają się te same uczynki miłosierdzia. Porachujcie tedy, jeśli potraficie, liczbę ludzi, którzy doznali wspomożenia i oświecenia przez chrześcijaństwo, pośród tak wielu narodów i w ciągu tak długich wieków!'

Francois-Rene De Chateaubriand
Fragment książki 'Geniusz chrześcijaństwa'
Tłum. Anna Loba

Nadberezyńcy to najwybitniejsze dzieło Czarnyszewicza. Epicka, na poły awanturnicza, na poły romansowa opowieść o dramat...
07/01/2026

Nadberezyńcy to najwybitniejsze dzieło Czarnyszewicza. Epicka, na poły awanturnicza, na poły romansowa opowieść o dramatycznych losach mieszkańców polskich zaścianków na ziemiach położonych między Berezyną a Dnieprem w latach 1911-1920. Jedna z najważniejszych i najpiękniejszych powieści polskich.

https://debogora.com/product-pol-507-Florian-Czarnyszewicz-Nadberezyncy.html

Wojna i pokój naszych Kresów. (Michał Kryspin Pawlikowski)

Wystarczyło jednej stronicy, ażebym uległ wpływowi tego narkotyku i przeczytał jednym tchem 577 stronic dużego formatu. (Czesław Miłosz)

Polska szlachta zagrodowa ma w literaturze szczęście. Po Dobrzyniu z Pana Tadeusza, po Laudzie z Potopu, po Bohattyrewiczach z Nad Niemnem, otrzymujemy czwarty pomnik: Czrnyszewicza Smolarnię. (Jędrzej Giertych)

Czy wiesz, że dziesięć lat temu wyszła książka po polsku w Argentynie, o której boję się ci pisać w za dużych superlatywach, bo tak namiętnie ją pokochałem. Pisana przez zagrodowego szlachcica znad Berezyny. Język słowotwórczy, dźwięczny, półbiałoruski. Konkretność wizji, miłość ziemi, drzew, chmur, obok której Reymont sztuczny jest i zimny, obok której myśleć można tylko o Panu Tadeuszu. (Józef Czapski w liście do Jerzego Stempowskiego)

"Prawdziwa Biblia szczerze polskich wartości duchowych między Berezyną a Dnieprem w latach 1911-1920 (...)"

(...) "Niezmiernie ważne jednak pozostaje pytanie: kto powinien tę książkę przeczytać tu i teraz? Otóż, zdaniem naszym, czytać powinni ją koniecznie wszyscy poloniści-nauczyciele, rzec można: każdy polski humanista. Z kolei cały katolicki kler w Polsce, księża na parafiach, klerycy w seminariach, księża biskupi na swoich katedrach, zakonnicy i siostry zakonne wszelkich odmian. Tym duchem sycić nam się co dnia trzeba, jeśli mamy przetrwać jako naród w swojej kulturze." (fragm. recenzji Józefa Dudkiewicza, "Najwyższy Czas!", 5 marca 2011

05/01/2026

Na pewno na półkach znajdziecie jeszcze trochę miejsca na nasze nowości 😄

Adres

Aleja Wielkopolska 43
Poznan
60-603

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 17:00
Wtorek 09:00 - 17:00
Środa 09:00 - 17:00
Czwartek 09:00 - 17:00
Piątek 09:00 - 17:00

Telefon

+48509731913

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Wydawnictwo Dębogóra umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Wydawnictwo Dębogóra:

Udostępnij

Kategoria