02/01/2026
🌟 NOWY ROK - DLA MNIE ROK EFEKTU MOTYLA 🌟
Zaczynam kolejny rok swojego życia i mojej działalności dla Was — Dla siebie, dla każdego z Was, a także dla całej naszej wspaniałej społeczności Polskie Merseyside. Wiem, że przyszły rok przyniesie wiele wyzwań, ale wiem też, że przyniesie wiele możliwości do robienia dobra.
W tym roku nadal będę działać społecznie. Nadal będę wspierać słabych, wykluczonych, krzywdzonych, ale także zwykłych ludzi, takich jak ja i Wy. Nadal chcę wierzyć i chcę, abyście Wy też wierzyli, że dobro wygra. Nadal chcę, aby wszyscy rozumieli jedną prostą, a zarazem złotą zasadę: warto wspierać i pomagać innym.
Dlaczego? Bo coś się zmieniło w moim sercu, gdy uwierzyłem w tzw. efekt motyla.
Wyobraź sobie tę scenę: Dziś pomagasz swoją koleżance, która jest na samym skraju wytrzymałości mentalnej. Przez miesiące nie wychodzila z domu. Jej świat zmniejszył się do czterech ścian, do głosu w głowie, który mówił jej, że wszystko jest bez sensu. A potem Ty przychodzisz. Po prostu ją słuchasz. Może zachęcasz ją do spaceru, czy wyjścia do ludzi. Pokazujesz jej, że ktoś się nią opiekuje, że ktoś wierzy, że jest wartościowa.
Ona zaczyna pracować nad swoim zdrowiem. Powoli, krok za krokiem, wraca do życia. Pierwszy spacer. Drugi spacer. Trzeci. Wychodzi na słoneczny dzień. Idzie do mało uczęszczanej części parku, tam gdzie mało kto się pojawia. I wtedy… widzi starszą Panią, która zasłabła. Bez wahania, bez tego "to nie moja sprawa", wzywa pomoc. Wzywa ratowników. Mówi im dokładnie, gdzie jest kobieta. Ratownicy przyjeżdżają. Uratowana. Starsza Pani wraca do swojej rodziny, do swoich dzieci i wnuków. W tym czasie pomyślałaś/eś, że pomoc poszła na marne, przestała się odzywać bo odżyła, a może nawet, że jest niewdzięczna. Ale tak nie jest - efekt motyla się niesie.
Ty nigdy się tego nie dowiesz. Twoja koleżanka pewnie Ci o tym nie powie — sama może nie zdawać sobie sprawy, jak wielkie znaczenie miało to, co zrobiła. Ale Ty uruchomiłeś ten efekt. Swoim gestem, swoją bezinteresowną pomocą, przerwałeś łańcuch tragiczności i otworzyłeś drzwi do miłości i ratunku.
Takie przykłady można mnożyć w nieskończoność. Ale to wymaga jednego — wymaga wiary w czyny i odpowiedzialności za każe powiedziane i napisane słowo.
Wiem, co powiedzą pesymiści. Powiedzą, że ta wyleczona kobieta może też jechać autem i w wyniku nieuwagi kogoś przejedzie. Że dobro może przynieść złe skutki. I mają rację — świat jest nieprewidywalny. Ale wszyscy z nas w coś wierzymy, nieprawdaż? A ja wierzę — i naprawdę, szczerze wierzę — że nawet złe i tragiczne rzeczy się dzieją po coś. Że są lekcjami dla nas i dla innych. Że mogą być okazjami do głębokich przemyśleń. Dla każdego z nas ta wiara może mieć inne imię.
Uważam też, że złe rzeczy mogą być takimi testami ducha, sprawdzianami, czy nie poddamy się i zniechęcimy do działania. Dla innych, którzy wierzą w reinkarnację — a wierzy w to około 30% ludzkości, czyli 2,5 miliarda ludzi — złe rzeczy to mogą być konsekwencje win z poprzednich wcieleń, szansą do uczenia się i wzrostu ducha. Dla katolików to może brzmieć dziwnie, ale ta myśl nie jest obca protestantom, anglikanom, luteranom, ewangelikom, świadkom Jehowy, buddystom, islamistom czy wielu innym grupom społecznym zajmującym się duchowością. Wiele z nich wyznaje podobne podstawy — że każde nasze czyny mają znaczenie, że żyjemy w morzu przyczynowości i konsekwencji.
Może więc coś w tym jest. Może gdy będziemy robić dobro z całego serca, gdy będziemy wierzyć, że każdy nasz gest i czyn ma sens, gdy będziemy działać z dobrą wiarą - wtedy z czasem złe rzeczy przestaną do nas wracać i zbierzemy plony tego co teraz siejemy.
W Liverpoolu mamy wiele grup, różnych kościołów, różnych poglądów, różnych wizji świata. Przez ostatnie lata poznałem prawie wszystkie. I wiecie co? Gdy patrzyłem na każdą z tych grup, każdego człowieka — nie oceniałem ich po ich religii, ich przekonaniach politycznych, ich pochodzeniu czy ich wyborach. Oceniałem tylko, i wyłącznie, pod pryzmatem zła i dobra. Robią dobro czy robią zło? Są zwolennikami życia czy śmierci? Są dla człowieka czy przeciwko?
Mimo dobrej wiary, mimo że robiłem wszystko tak najlepiej, jak tylko potrafię, złe rzeczy także mnie dotykały. Byłem rozczarowany, bezpodstawnie hejtowany. Czasem chciałem się poddać. Chciałem odpuścić. Chciałem powiedzieć — "po co?", "przecież nikt tego nie zauważy", "przecież to mnie nie nagrodzi".
Ale wtedy myślę - może to są testy. Testy, by się nie poddać. By dalej wierzyć w ideały. By nie stać się tymi, którzy przechodzą obojętnie koło bólu innych ludzi.
Bo tutaj pojawia się druga strona medalu - druga część efektu motyla, strona ciemna.
Wyobraź sobie inną scenę: Twój serdeczny i miły znajomy, człowiek, któremu ufałeś, okazał się kimś, kto robi rzeczy o które byś go nigdy byś nie podejrzewał. Brutalnie skrzywdził kogoś. Może więcej niż jedną osobę. A Ty… Ty robisz wszystko, aby wyprzeć to z pamięci. Nie wierzysz. Mówisz "nie, to nie on, nie znam tej drugiej wersji historii". Machasz ręką. Mówisz, że to nie twoja sprawa.
Ale mogłeś temu zapobiec. Mogłeś usłyszeć rozmowy, dostrzec znaki ostrzegawcze, a potem — mogłeś mówić. Mogłeś ostrzegać. Mogłeś działać. Ale nic nie zrobiłeś. Wybrałeś wygodę ponad sprawiedliwość.
A wtedy Twój znajomy krzywdzi kolejną osobę. I kolejną. I kolejną.
A Ty muszisz sobie zadać bardzo trudne pytanie: czy nie jesteś tego współwinny? Czy ta osoba, która została skrzywdzona — czy to Twoja odpowiedzialność?
Kościół katolicki mówi, że grzeszymy na cztery sposoby: myślą, czynem, słowem i zaniedbaniem. Zaniedbaniem — czyli brakiem reakcji, brakiem głosu, brakiem działania. Podobnie uczą anglikanie, luteranie, ewangelicy, świadkowie Jehowy, protestanci. Buddyzm mówi podobnie, ale nazywa to karmą, mówi że każde nasze działanie i niedziałanie ma konsekwencje. Islam mówi, że przed Bogiem będziemy odpowiadać za każdy nasz krok, każdy nasz wybór. Nawet świeckie systemy etyczne mówią to samo: jesteś odpowiedzialny nie tylko za to, co robisz, ale też za to, na co pozwalasz by się działo.
Może więc te złe rzeczy, które nas dotykają — może to konsekwencje naszego zaniedbania? Może te ciosy mają nas budować, a nie niszczyć?
Podsumowując to wszystko — podsumowując moje marzenia i moje zobowiązania wewnętrzne na ten rok:
Nadal nie będę przechodził obok nikogo obojętnie.
Nadal będę pochylał się nad najsłabszymi
Nadal będę znajdywał czas na rozmowy z Wami — bo nie tylko czyn, ale jedno dobre, szczere słowo może odmienić całe życie innej osoby. I przez to — całe życie, całego świata.
Nadal, we własnym zakresie, będę walczył ze złem skierowanym w innych ludzi. I zachęcam Was do tego samego.
Większość powie — "po co? Przecież ta osoba mi nie zapłaci rachunków za dom. Przecież muszę patrzeć na swój czubek nosa, na swoją rodzinę, na swoją własną przetrwanie."
I macie rację. Każdy z nas ma swoje sprawy. Każdy z nas zmaga się z finansami, stresem, pracą, chorobą, samotnością.
Ale może - MOŻE - dziś pomagając komuś, nieświadomie uruchamiasz lawinę zdarzeń, która kiedyś, z zaskoczenia, wróci do Ciebie. Może zmieni Twoje życie. Może zmieni życie Twojej rodziny. Może uratuje kogoś, kogo kochasz.
Może to, że dziś pomogłeś komuś zrobić zakupy — bo nie było go stać, bo był głodny, bo nie miał sił.
Może to, że wymieniłeś koło Twojemu sąsiadowi, który tego nie potrafił.
Może to, że pożyczyłeś kilka funtów komuś w potrzebie.
Może to, że podrzuciłeś starszą Panią do lekarza, bo bała się jechać sama.
Może to, że wysłałeś wiadomość do człowieka, który był w depresji, mówiąc mu, że nie jest sami — że myślisz o nim.
Może to wszystko razem sprawiło, że zrobiłeś WIELE dobra, o którym nawet nie wiesz. Dobra, które kiedyś, niespodziewanie, wróci do Ciebie, do Twojej rodziny, do Twojego serca.
Może, bo pewne nie jest nic w tym świecie.
Ale warto w coś wierzyć.
Dlaczego nie właśnie w to?
Dlaczego nie w to, że wszyscy jesteśmy połączeni? Że każdy krok, każde słowo, każdy gest ma znaczenie?
Nie ma wątpliwości — na świecie, dzisiaj, bardziej brakuje nam dobra i miłości niż czegokolwiek innego.
Sami nic nie znaczymy. Nawet jak myślisz, że sam/a osiągnąłeś/aś sukces w życiu - to nie prawda. Bez uśmiechu Pani w kawiarni Wasz dzień byłby gorszy, a brak humoru zaburzył by twoj ważny dzień. Bez Pana który przepuścił Cie na pasach nie zdążylibyście na ważną rozmowę. Bez pokojówki, która idealnie posprzątała Twoje łóżko nie mielibyście wspaniałych wakacji. Powtórze - Sami nic nie znaczymy.
Zaczynamy nowy 2026 rok.
Pomyślności i zdrowia dla wszystkich.
Pomagajmy.
🤝❤️✨